niedziela, 8 stycznia 2017

HERO IS YOU!

Napis i zdjęcie mówi samo za siebie! dziewczyny właśnie tak pokonuje się własne słabości i lęki! Przekraczając swoje granice osiągamy nowe cele, nowe możliwości, nowe motywacje, dlatego nie bójcie się wychodzić poza swoją strefę komfortu 
Wczoraj i dziś odbyła się sesja dla marki Tiguar, mimo ciężkich warunków ja i cudowna ekipa wytrwała do końca! Efekty prawdopodobnie w marcu i już się nie mogę doczekać aż katalog będzie dostępny!
Okazało się przypadkiem bez wcześniejszych prób i ćwiczeń, że nieświadomie potrafię utrzymać moje ciało na jeszcze małych wiotkich rączkach Szczęście i rozpierająca duma w połączeniu z energią dały mi jeszcze większego kopa do działań!

Jednak jeszcze większy kop ale pozytywnej energii i dążenia do marzeń dała mi cała ekipa Tiguara w ciągu ostatnich dwóch dni, która jest niezawodna pod każdym względem za co ogromnie dziękuję!

środa, 14 grudnia 2016

Anoreksja rodzajem kwarantanny?!

Anoreksja rodzajem kwarantanny?! Dokładnie tak! :( Co tak naprawdę daje choroba, że dziewczyny nie chcą się jej wyzbyć i walka z nią jest tak trudna? Anoreksja dawała mi siłę , która pozwalała mi myśleć, że mam silną wolę, że potrafię wygrywać z pokusami, że jestem zależna sama od siebie. Za każdym razem, gdy odmówiłam sobie jedzenia, dawała mi pewnego rodzaju poczucie wygranej walki w mojej głowie. Stałam się perfekcjonistką, jest to jedna z cech, która wytwarza się u chorej osoby. Wszystko musiało być tak jak sobie to zaplanowałam i nie dopuszczałam myśli, że coś może mi nie wyjść. Byłam uzależniona od siebie, a tak naprawdę od choroby. Przez jedzenie o stałych porach organizowałam dzień w taki sposób aby podporządkować go moim posiłkom, tak żebym mogła zjeść je o stałych godzinach. Co to spowodowało? Odizolowanie się od świata zewnętrznego! To był tylko mój świat do którego nikt nie miał prawa wstępu. W momencie ostateczności trzeba odpowiedzieć sobie na proste pytanie. Czy chcemy całe życie być same? Zdjęcie które dziś dodaję przedstawia mnie przed chorobą i mnie w momencie kryzysowym. Odchudzanie własnie zaczęłam od sylwetki z pierwszego zdjęcia (waga około 55 kg).

środa, 7 grudnia 2016

Głos, który mówił, że powinnaś znów chudnąć?

Pytanie za 100 punktów !
Czy podczas wychodzenia z choroby często pojawiał się w Twojej głowie głos, który mówił, że powinnaś przestać i znów chudnąć? Jak z tym sobie poradzić?! Droga wychodzenia z anoreksji jest bardzo długa, kręta i pełna przeszkód. Logicznym jest fakt, że osoba cierpiąca na tę chorobę z dnia na dzień nie zmieni swojego spojrzenia na siebie, świat, a przede wszystkim jedzenie. Były momenty kryzysowe, kiedy mówiłam sobie, że nie dam rady, że już nie chce i zaczynam się źle czuć w swoim ciele (takie były początki), ale za każdym razem miałam w głowie myśl: hola, jak schudnę to zawale studia, wsadzą mnie do szpitala, gdzie będę paść tylko po to, żebym nabrała kilogramów, zaś głową i moim stosunkiem do jedzenia już się nie zajmą . To właśnie stało się moją główną motywacją i powodem chęci do walki z sama sobą. Po pewnym czasie, kiedy już udało mi się nabrać tych parę kilo, ludzie zaczęli mówić mi miłe komentarze, że lepiej wyglądam, że promienieję, że sprawiam wrażenie zdrowszej. W tym momencie uświadomiłam sobie, że chudość wcale nie jest wyznacznikiem piękna i nie chcę wracać do poprzedniego stanu. Choroba zabrała mi 4 lata życia, gwarantuję, że po zdaniu sobie z tego sprawy nikt nie chciałby mieć zabranych kolejnych lat.
Buziaki kochane :) :*

sobota, 3 grudnia 2016

Ślady, które pozostawia anoreksja

Hej kochane w ten sobotni słoneczny poranek!

Ostatnio pisałam o zmianach, które fizycznie dają się odczuć nawet teraz po wyjściu z anoreksji, ale czy tylko one zostają po chorobie?

No właśnie nie i nie bójmy się o tym mówić. Anorektyczka przez to co przechodzi bądź przeszła na zawsze będzie miała inny pogląd na jedzenie niż ludzie, którzy nie mieli z tym styczności. Mimo, że jestem zdrowa i panuje nad tym, żeby przypadkiem się nie cofnąć mam chwile zastanowienia przed czymś nieznanym.

Kluczowe pytanie tego tematu brzmi: Jakie ślady w Twojej głowie zostawiła choroba? Mówisz o nieodwracalnych nawykach. Co masz na myśli?

Nawyki są związane ze zdrowym stylem życia i kontroli swojego wyglądu fizycznego. Na szczęście teraz faktycznie ma on swoją podstawę w słowie ”zdrowy”. Pilnuje (w miarę możliwości) pór jedzenia i jakości tego co jem. Mój jadłospis nadal wyklucza produkty z białej mąki, słodycze czy fast foody. Teraz jednak uzupełniam to pełnowartościowymi zamiennikami, które przynoszą mi same korzyści dla samopoczucia i zdrowia. Oczywisty jest fakt, że zdarza mi się raz na jakiś czas tak zwany „cheat day”, ale nie powoduje to już teraz żadnych wyrzutów sumienia.
Moje smaki zupełnie się zmieniły i pewne niezdrowe produkty czy dania najzwyczajniej mi już nie smakują i wolę postawić na coś wartościowego i smacznego. Dzięki temu też zaczęłam rozwijać swoją pasję do kuchni i gotowania.

Wyzdrowienie i powrót no normalnego życia nie oznacza objadania się tłustymi potrawami czy słodyczami, które nie wprowadzą do naszego organizmu żadnych pozytywnych aspektów.

Mam nadzieje, że zrozumieją to osoby, które przebywają bądź żyją z anorektyczkami walczącymi z chorobą :)

A tym czasem uśmiecham się do was z nadzieją, że te, które walczą i czytają moje posty zmotywują się do największej walki swojego życia i wyjdą z niej z uśmiechem i czołem podniesionym :)

środa, 30 listopada 2016

fotorelacja - IZRAEL!

Prezent na rocznice od lubego przerósł moje najśmielsze oczekiwania! Dziś będziecie mieli okazję, żeby zobaczyć ujęcia, które udało mi się złapać :)

wtorek, 22 listopada 2016

Zwykła dieta początkiem ANOREKSJI

Witajcie Zawodniczki! :)
Czy któraś z was mająca problem z anoreksją zastanawiała się nad tym jak to się w ogóle zaczęło? Czy była to zwykła dieta, czy zamierzenie maksymalnego schudnięcia? Odpowiedziałam sama sobie na to pytanie i ku przestrodze napiszę to również wam. Jak łatwo wpaść w pułapkę zaburzeń odżywiania robiąc to nawet nieświadomie.

Wszystko zaczęło się dość niewinnie ponad 4 lata temu. Wcześniej odżywiałam się bardzo niezdrowo jedząc same fastfoody, słodycze i wszystko inne na co miałam ochotę, nie zważając uwagi na jakiekolwiek wartości płynące z pożywienia. Mimo to nigdy nie byłam otyła, ponieważ moja waga wynosiła maksymalnie 55 kg. Po moich 18 urodzinach postanowiłam, że coś zmienię w swoim życiu i zmiana dotyczyła właśnie jedzenia. Zaczęłam odżywiać się „teoretycznie” zdrowo, jadłam 5 posiłków o stałych porach, wyeliminowałam produkty z białej mąki, słodkie napoje czy smażone potrawy. Dzięki takiej zmianie zobaczyłam, że po 3 miesiącach bez większych wyrzeczeń, a nawet z dużo smaczniejszym jadłospisem schudłam 9 kg. Niestety przyniosło to taki skutek, że owa zmiana bardzo mi się spodobała i nie zaprzestałam kontynuowania swojej diety. Zapragnęłam przekraczać kolejne granice i obniżać cyfry na wadze, żeby ciągle być "lepsza". Przez 4 lata negatywne skutki takiego stylu odżywiania nawarstwiały się, wręcz można stwierdzić, że prawie kosztowały mnie życie.

Mając świadomość jak mogą zaczynać się problemy z zaburzeniami odżywiania, niektóre z was może w porę zareagują na swoje zachowania, albo zachowania swoich bliskich.
Na zdjęciu różnica 13 kg!

Pozdrawiam dziewczyny i życzę wam miłej i słonecznej środy :)

niedziela, 20 listopada 2016

Obalamy śniadaniowe wymówki z Lubellą! (w Izraelu)

Biorę udział w konkursie zorganizowanym przez firmę Lubella z okazji "Dnia Zdrowego Śniadania"!
Z płatkami Żytnimi nie mogę się rozstać od co najmniej roku i zabieram je nawet na różnego rodzaju wyjazdy. W tym roku miałam już kilka okazji podróżowania i zawsze brałam płatki (bo je po prostu lubię, a jeśli kuchnia danego państwa mi nie zasmakuje zawsze mam moją alternatywę na śniadanko :D)

Wczoraj wróciłam z Izraela! Z racji tego, że o konkursie dowiedziałam się przed wyjazdem, uznałam że świetnym pomysłem będzie uwiecznienie tego jak Lubella zwiedza ze mną świat :)

Kuchnia żydowska jest dość nietypowa, niektóre potrawy były faktycznie wyśmienite! Tradycyjnym śniadaniem w tej części świata jest shakshuka czyli coś na zasadzie sosu pomidorowego z wbitymi do środka jajkami (żółtko musi być płynne). Uwielbiam jajka i pomidory i jest to super alternatywa na prostą codzienną jajecznicę. Jednak jestem przyzwyczajona do słodkich śniadań i zawsze wole wybrać coś z odrobiną słodkości ;) I tutaj zaczyna się moja przygoda z kombinowaniem co by dobrego i słodkiego zjeść na śniadanie w Izraelu. Nie było ciężko, ponieważ stragany ze świeżymi owocami znajdowały się wszędzie! Byłam dosłownie w raju! Co najlepsze mogłam zabrać takie śniadanko na każdą wycieczkę i zjeść w drodze, co zdarzało się prawie codziennie :)

Oto co podbiło moje śniadaniowe podniebienie w Izraelu:

Składniki:

- Lubella Płatki Żytnie <3
- jogurt naturalny
- sok z granata
- granat
- ananas
- pitaja
- szarona czyli rodzaj "daktylo-śliwka"
- świeże daktyle
- mieszanka orzechów (pistacje, migdały, orzeszki ziemne)

Przygotowanie:

Idealnym rozwiązaniem była dla mnie zamykana plastikowa miseczka po hummusie - jogurt wlewamy do miseczki, dodajemy odrobinę soku z granatu i wszystkie owoce pokrojone w kostkę. Taki mix owoców można było kupić na straganach więc nie musiałam się martwić o krojenie np. na środku pustyni ;) Posypujemy całość orzechami i dodajemy słodkie daktyle. Na koniec oczywiście dodajemy wcześniej wspomniane płatki żytnie Lubelli dosypując co chwilę nową porcję (bo na jednej zwykle się nie kończy :))

To przykład mojego śniadania w Izraelu z wykorzystaniem tutejszych przysmaków i jedzenia ich w bardzo nietypowych miejscach takich jak: Plaża w miejscowości Ejlat, skarpa nad morzem martwym, czy plac w centrum Ejlatu. 

Nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez śniadania, bo wtedy nie jestem w stanie normalnie funkcjonować! Mogę nawet spóźnić się na umówione spotkanie, byle wyjść z domu z czymś na żołądku. Jedynie, gdybym zaspała na samolot i miałabym kilka minut na wyjście z domu to wybiegłabym bez namysłu ;)
Lubella zwiedza ze mną świat :D

poniedziałek, 14 listopada 2016

Skąd ta siła na walkę ?!

Witajcie kochane!
Wiesz, że każdy z nas ma w sobie ukrytą siłę i motywacje do działań na których nam zależy? Myślisz sobie pewnie w tej chwili, że guzik wiem o Tobie, o tym jaka jesteś, na co Cię stać i co potrafisz zrobić. Jednak czy pomyślałaś kiedyś o tym ile potrafiłaś zrobić dla rzeczy na której Ci bardzo mocno zależało? Przypomnij sobie chociaż jedną taką sytuacje i odpowiedz na to pytanie. 
Co to może oznaczać, jaki wniosek możesz wyciągnąć ze swojej odpowiedzi? Otóż potrzebujesz bodźca, który popchnie Cię do podejmowania tych najważniejszych i najtrudniejszych decyzji. Nieważne czy jesteś osobą, która chce przytyć czy schudnąć.
Okazuje się, że tych bodźców może być wiele, a oto kilka przykładów, które mnie popchnęły do zmian w życiu.
Chęć normalnego życia, które nie kręci tylko się wokół jedzenia i moich ograniczeń, które sama sobie stwarzałam. Chciałam znów poczuć się kimś wartościowym i osiągać swoje wyznaczone cele. Nie chciałam być ciągle postrzegana jako ta dziewczyna, która nie chce jeść bo ma w głowie tylko jedną myśl "być chudą bo tak chce i już". Któregoś dnia pomyślałam, że w ten sposób mogą argumentować swoje decyzje nastolatki w okresie buntowniczym. Ja wreszcie chciałam zacząć spełniać marzenia i otaczać się ludźmi na których mi zależy. Chciałam odbudować nie tylko siebie, swoją tożsamość i ciało, ale również relacje z mamą, która tyle dla mnie zrobiła a ja tego w trakcie choroby nie byłam w stanie dostrzec.
A tym czasem już jutro lecę spełniać kolejne marzenie, o które postarał się mój luby :D <3
Kierunek -> IZRAEL !!!!!!

niedziela, 6 listopada 2016

Na diecie też można! Grillowana pierś z kurczaka, młode ziemniaczki, bukiet surówek.

Hej ho!

Jak widać na załączonym obrazku – raz na jakiś czas można sobie pozwolić na małe odstępstwa od reguł. Grillowana pierś z kurczaka, młode ziemniaczki, bukiet surówek, a do tego przepyszna lemoniada z kiwi. Można? Oczywiście, że można! 

Zdaję sobie sprawę, że większość z Was, które wciąż walczą z chorobą nawet nie dopuszczają myśli, że można zjeść coś innego niż samodzielne przygotowane danie z pewnych składników, gdzie wiemy co dok ładnie jemy i ile to ma kalorii. Takie ograniczenia bardzo nas blokują, a co za tym idzie ograniczają kontakty z innymi. Podczas wychodzenia z choroby i oczywiście po całym tym procesie jedzenie powinno sprawiać Wam przyjemność! Jest to złota zasada, która powoduje, że chęci do próbowania nowych i smacznych potraw są większe. Jedzenie zdecydowanie nie powinno być przymusem i przykrym obowiązkiem, który ma nas jedynie utrzymać przy życiu. Cieszcie się jedzeniem, poznajcie smaki na nowo, tak jak ja to robiłam podczas wychodzenia z choroby. Zastanówcie się, kiedy np. ostatni raz jadłyście czekoladowe lody? Pamiętacie jeszcze jak smakują? Ja doskonale pamiętam moment, w którym pierwszy raz po 4-letniej przerwie zjadłam moje ulubione niegdyś lody Carte D'or o smaku czekoladowym. Płakałam. Dosłownie. Mój chłopak nie mógł w to uwierzyć, ale naprawdę poleciała mi łza kiedy znowu poczułam ten smak sprzed lat. W tym też momencie zdałam sobie sprawę, że nie powinno się „wyjaławiać” swojego menu i od czasu pozwolić sobie na coś, na co naprawdę mamy ochotę. 

Mimo swoich blokad – przemyślcie to. Czy tak naprawdę warto odmawiać sobie czegoś co sprawi Wam naprawdę dużą radość, a wcale nie wpłynie negatywnie na Wasz stan zdrowia? 

Poznajcie swoje smaki dzieciństwa na nowo! Jestem pewna, że nie będziecie tego żałować :)

czwartek, 20 października 2016

Czas! Jego brak to nie wymówka! Czyli jak organizować aktywny dzień :)

Witajcie w ten zimny poranek!

Dziś już od samego rana natchnęła mnie pewna refleksja, która doprowadziła do głębszych przemyśleń. Cóż mogę mieć na myśli? Czas! A cóż za tym się kryje już wyjaśniam

Często omijamy szerokim łukiem temat aktywności fizycznej tłumacząc się właśnie brakiem czasu. Tak naprawdę, gdyby przeprowadzić na ten temat szczegółowe badania jestem w stanie przewidzieć, że byłaby to jedna z najczęstszych odpowiedzi na pytanie "Jaki jest powód braku aktywności fizycznej w ciągu dnia?".

Dla osób, które należą do te grupy mam niestety złe wieści To nie jest wymówka! Czas można zawsze znaleźć, jednak do tego jest potrzebna dobra organizacja dnia. Nie wątpię, że każda z was czytała na ten temat wiele postów, porad i informacji z gazetach czy na stronach internetowych. Wyobraźcie sobie, że doba ma przecież 24 godziny, przeznaczając nawet 30 min dziennie na kilka ćwiczeń nadal zostaje nam większa część dnia.

Zaczynając przygodę z treningami, nie możemy się przeforsować po pierwsze bo mamy ryzyko kontuzji a dwa możemy szybko się zrazić. Mamy inny cel! Celem jest polubienie tych aktywnych 30 minut w ciągu dnia i wykonywanie ćwiczeń z chęcią

Propozycja dla tych, które chcą się przekonać w delikatny sposób do aktywności:)

Co powiecie na 15 min jogi po wstaniu? Niesie za sobą same pozytywy a wykonana rano przed szkołą czy pracą rozbudzi nasz organizm na cały dzień. Co więcej jest to lepsza opcja niż dodatkowe 15 minut snu, które przyczyni się do jeszcze cięższego wstawania

Wieczorem przy ulubionym serialu możenie rozpocząć od ćwiczeń na macie. Trening cardio wcale nie jest najlepszy dla osób, które dopiero zaprzyjaźniają się z troszkę intensywniejszym ruchem. Trzeba uważać, żeby się nie zrażać!

Poza tym jeśli czytają tego posta dziewczyny zaburzeniami odżywiania i chcą zacząć walkę to po uzyskaniu wagi odpowiedniej to jakiegokolwiek wysiłku wybierajcie właśnie ćwiczenia statyczne i siłowe, musicie przecież budować mięśnie a nie je spalać

Dlatego dziewczyny do dzieła i zaczynamy się ruszać! Co powiecie na taką organizację dnia ? ;>

Ps. A może już, któraś z was osiągnęła nawet malutki sukces przez te kilka miesięcy od kiedy prowadzę stronę? Pochwalcie się, a jeśli macie ochotę piszcie w wiadomościach prywatnych jak wam się udało

Buziaki ;*

Pierś do przodu głowa do góry i uśmiech na twarzy!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...