niedziela, 20 listopada 2016

Obalamy śniadaniowe wymówki z Lubellą! (w Izraelu)

Biorę udział w konkursie zorganizowanym przez firmę Lubella z okazji "Dnia Zdrowego Śniadania"!
Z płatkami Żytnimi nie mogę się rozstać od co najmniej roku i zabieram je nawet na różnego rodzaju wyjazdy. W tym roku miałam już kilka okazji podróżowania i zawsze brałam płatki (bo je po prostu lubię, a jeśli kuchnia danego państwa mi nie zasmakuje zawsze mam moją alternatywę na śniadanko :D)

Wczoraj wróciłam z Izraela! Z racji tego, że o konkursie dowiedziałam się przed wyjazdem, uznałam że świetnym pomysłem będzie uwiecznienie tego jak Lubella zwiedza ze mną świat :)

Kuchnia żydowska jest dość nietypowa, niektóre potrawy były faktycznie wyśmienite! Tradycyjnym śniadaniem w tej części świata jest shakshuka czyli coś na zasadzie sosu pomidorowego z wbitymi do środka jajkami (żółtko musi być płynne). Uwielbiam jajka i pomidory i jest to super alternatywa na prostą codzienną jajecznicę. Jednak jestem przyzwyczajona do słodkich śniadań i zawsze wole wybrać coś z odrobiną słodkości ;) I tutaj zaczyna się moja przygoda z kombinowaniem co by dobrego i słodkiego zjeść na śniadanie w Izraelu. Nie było ciężko, ponieważ stragany ze świeżymi owocami znajdowały się wszędzie! Byłam dosłownie w raju! Co najlepsze mogłam zabrać takie śniadanko na każdą wycieczkę i zjeść w drodze, co zdarzało się prawie codziennie :)

Oto co podbiło moje śniadaniowe podniebienie w Izraelu:

Składniki:

- Lubella Płatki Żytnie <3
- jogurt naturalny
- sok z granata
- granat
- ananas
- pitaja
- szarona czyli rodzaj "daktylo-śliwka"
- świeże daktyle
- mieszanka orzechów (pistacje, migdały, orzeszki ziemne)

Przygotowanie:

Idealnym rozwiązaniem była dla mnie zamykana plastikowa miseczka po hummusie - jogurt wlewamy do miseczki, dodajemy odrobinę soku z granatu i wszystkie owoce pokrojone w kostkę. Taki mix owoców można było kupić na straganach więc nie musiałam się martwić o krojenie np. na środku pustyni ;) Posypujemy całość orzechami i dodajemy słodkie daktyle. Na koniec oczywiście dodajemy wcześniej wspomniane płatki żytnie Lubelli dosypując co chwilę nową porcję (bo na jednej zwykle się nie kończy :))

To przykład mojego śniadania w Izraelu z wykorzystaniem tutejszych przysmaków i jedzenia ich w bardzo nietypowych miejscach takich jak: Plaża w miejscowości Ejlat, skarpa nad morzem martwym, czy plac w centrum Ejlatu. 

Nie wyobrażam sobie wyjść z domu bez śniadania, bo wtedy nie jestem w stanie normalnie funkcjonować! Mogę nawet spóźnić się na umówione spotkanie, byle wyjść z domu z czymś na żołądku. Jedynie, gdybym zaspała na samolot i miałabym kilka minut na wyjście z domu to wybiegłabym bez namysłu ;)
Lubella zwiedza ze mną świat :D

1 komentarz:

  1. Uwielbiam płatki żytnie :) A większość nawet o nich nie słyszała :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...